Stop loss czy stop limit?

Początkujący inwestor z pewnością spotkał się z określeniami stop loss, trailing stop loss oraz stop limit. Czym one są, jak je ustawiać i kiedy z nich korzystać?

Zlecenie stop loss jest to zlecenie sprzedaży akcji, które – jak nazwa wskazuje – ma za zadanie chronić nas przed nadmierną stratą. Polega ono na zamknięciu pozycji w momencie, kiedy kurs spadnie poniżej określonego przez nas limitu aktywacji.

Załóżmy, że z jakiegoś powodu nie możemy na bieżąco śledzić notowań naszej spółki. Składamy więc zlecenie sprzedaży, limit aktywacji ustawiamy poniżej aktualnego kursu spółki (najczęściej w okolicy wsparcia, którego przełamanie oznacza dalsze spadki), a jako limit ceny dla naszego zlecenia wpisujemy PKC. Termin ważności zlecenia może być dowolny. W momencie, gdy kurs osiągnie poziom limitu aktywacji, zlecenie trafia do akrusza zleceń i jest wykonywane po aktualnej cenie.

Czym w takim razie jest zlecenie stop limit?

Jest to niemal identyczne zlecenie, jednak w odróżnieniu od stop loss, zamiast PKC posiada określony limit ceny, po jakim chcemy sprzedać  nasze akcje. Musi on być niższy lub równy limitowi aktywacji (a ten, jak w przypadku stop loss, poniżej aktualnego kursu spółki).

Czym w takim razie jest trailing stop loss? Jest to tzw. kroczący stop loss, czyli przesuwany co jakiś czas w górę, ustawiany na określonym poziomie poniżej ostatniego kursu danej spółki. Poziom ten może być określony względnie (np. 5% od ostatniego zamknięcia) bądź też bezwzględnie (np. 0,20 PLN poniżej ostatniego zamknięcia), a zlecenie może być przesuwane codziennie, bądź też co kilka dni – to zależy od obranej przez nas strategii inwestycyjnej. Trailing stop loss służy nie tylko do ochrony przed stratami, ale także do zabezpieczania zysków na wypadek, gdyby spółka zaczęła nagle tanieć.

Jeśli chodzi o możliwość składania zleceń stop loss oraz stop limit, to obecnie chyba każde biuro maklerskie przy składaniu zlecenia umożliwia wpisanie limitu aktywacji. Swego czasu eMakler mBanku nie posiadał takiej opcji, mam nadzieję że do dziś została wprowadzona.

W przypadku trailing stop loss, składanie tego typu zleceń jest ułatwione w przypadku biura maklerskiego, które umożliwia modyfikację złożonego zlecenia. Niestety, nie wszystkie biura oferują taką możliwość. W przypadku Biura Maklerskiego Alior Banku, gdzie posiadam swój rachunek brokerski, muszę anulować uprzednio złożone zlecenie, a następnie złożyć zlecenie z nową  ceną. Możliwość modyfikacji złożonego już zlecenia istnieje tylko poprzez kontakt telefoniczny z Biurem.

Co wybrać – stop limit czy stop loss? To zależy od sytuacji. W przypadku zleceń stop loss mamy pewność, że zlecenie zostanie wykonane, jednak nie wiemy po jakiej cenie. W przypadku zlecenia z limitem wykonania możemy być pewni co do ceny, po jakiej sprzedamy nasze papiery, jednak na mało płynnych spółkach istnieje ryzyko, że nie uda nam się ich sprzedać.

Czy jest to wybór pomiędzy powiesić się czy zastrzelić?

Niekoniecznie. Na mało płynnych spółkach można stosować zlecenia stop loss. Mamy wtedy pewność, że akcje zostaną sprzedane – nie ryzykujemy, że nie znajdzie się na nie chętny po oferowanej cenie, gdyż sprzedajemy PKC! Na płynnych spółkach (wszystkie z WIG20) możemy stosować stop limit, gdyż istnieje duże prawdopodobieństwo, że sprzedamy swoje akcje po cenie, jaką podamy.

Chciałbym jednak wszystkich przestrzec przed tym, co mnie ostatnio spotkało na przykładzie zakupionego kilka dni temu PKO BP, spółki wydawałoby się płynnej. Ustawiłem stop limit z limitem aktywacji na poziomie 5% poniżej kursu ostatniego zamknięcia, i limitem realizacji 0,01 zł niżej. Kilka dni temu przed zamknięciem sesji kurs akcji spółki wykonał zjazd tak gwałtowny, że zlecenie się aktywowało, jednak nie zostało zrealizowane. Następnego dnia kurs wrócił do poziomu sprzed spadku, jednak od tamtej pory zamiast limitu ceny ustawiam PKC.

A propos akcji PKO – pozbyłem się ich następnego dnia. Pozycja została zamknięta dzięki trailing stop loss na poziomie 31,60 zł, z „mikrozyskiem” 14,64 zł (+1,8%) na czysto. Spodziewałem się większego zysku na tym walorze – moim błędem był zakup przy górnym ograniczeniu dość szerokiego kanału spadkowego, oraz zbyt ciasno ustawiony stop loss. Nie oznacza to jednak, że nie odkupię akcji po nieco niższej cenie.

Aktualnie do portfela trafił przedstawiciel przemysłu spożywczego – Jutrzenka, po cenie 4,93 zł. Zastanawiam się jednak czy jest to dobra cena za tę spółkę, gdyż RSI na poziomie 70 wskazuje wykupienie, a dziś kurs stracił niemal 4%.

Wciąż jednak  cały rynek znajduje się w trendzie rosnącym, lecz im dłużej on trwa, tym większe prawdopodobieństwo korekty. Dziś WIG20 zjechał do 2077 pkt. Mam nadzieję, że by to chwilowy spadek który zawdzięczamy strajkującym związkowcom w KGHMie. Na plusie wybronił się tylko indeks średnich spółek. W razie dalszych spadków na rynku nad pozycjami czuwa oczywiście stop loss.

Podobne wpisy:

  1. Kupuję akcje
  2. Ciekawe spółki – Plaza Centers
  3. Spekulacja na PKO BP
  4. Korekta korekty, czy dalszy ciąg bessy?
  5. Moja pierwsza transakcja

One Response to “Stop loss czy stop limit?”

  1. kordonio pisze:

    Drobna aktualizacja- BM Alior od 31.08 udostępniło modyfikacje zleceń w systemie internetowym – http://www.aliorbank.pl/pl/biuro_maklerskie/centrum_informacyjne/aktualnosci/news_preview?newsId=128

Leave a Response