Jak zainwestować w indeks – certyfikaty na WIG20
Jakiś czas temu kupiłem akcje opisywanego przeze mnie Jupitera. Spółka dobra fundamentalnie, jednak zamiast rosnąć – spada. Kupiłem po 2,46 zł, sprzedałem po 2,17. Można by rzec, że idealnie złapałem górkę i dołek
Trwało to ponad miesiąc, spółka straciła w tym czasie 12%. WIG20 natomiast zyskał 1,59%. Lepsze 1,5% zysku niż 12% straty, postanowiłem więc, że zainwestuję w indeks WIG20.
Jest na to kilka sposobów. Możemy kupić kontrakty bądź opcje na WIG20, są to jednak instrumenty lewarowane, dla osób z większym kapitałem. Możemy też zakupić jednostki miniWIG20 – więcej o nich np. tutaj, jednak charakteryzują się one niską płynnością (btw, niezły instrument na spadki).
Można też – jak ja – zakupić certyfikaty inwestycyjne UCW20AOPEN.
Są to certyfikaty emitowane przez Bank HVB, który przy okazji wypuścił całą serię certyfikatów UC, umożliwiających inwestowanie także w bardziej egzotyczne indeksy, np. serbski lub kazachski. Ja jednak skupię się na polskiej giełdzie, czyli indeksie WIG20.
Zgodnie z warunkami emisji, kwota wykupu certyfikatu to:
100 PLN * [ Indeks(t) / Indeks(0) - ATF ],
gdzie Indeks(t) to wartość zamknięcia indeksu w dniu wyceny, Indeks(0) to wartość indeksu w dniu emisji, czyli 12 lutego 2008 (3066,94 pkt), a ATF to wskaźnik pokrywający koszty emitenta, wynoszący 0,125% kwartalnie. Zbliżoną wartość certyfikatu uzyskamy więc dzieląc bieżącą wartość indeksu przez 3067 i mnożąc razy 100 zł. Oczywiście cena rynkowa może się różnić od obliczonej za pomocą wzoru, ze względu na płynność.
30 października kupiłem 10 certyfikatów po cenie 74,90 zł (czyli zbliżonej do wartości certyfikatu). I tu pojawia się problem. Podczas spadków WIG20 kurs certyfikatu spadł do 73 zł, natomiast podczas wzrostów cena pozostawała bez zmian na tym poziomie przez ponad 2 tygodnie! Wyglądało to tak, jakby animator zaspał lub celowo trzymał wycenę nisko, w oczekiwaniu na spadek indeksu.
Poszedłem więc za radą App Funds z komentarza i powiadomiłem o sprawie GPW i KNF (Pion Nadzoru Rynku Kapitałowego podał złego maila, więc napisałem do Departamentu Nadzoru Obrotu). Jakimś cudem, kilka dni później, kurs certyfikatu wrócił do właściwej wyceny – 76 zł. Nie sądzę, że stało się to dzięki mojej interwencji – myślę, że podobnego maila wysłało więcej osób, ponieważ sprawa wyglądała podejrzanie. Co prawda, w warunkach emisji czytamy:
(…) nie można uznać, że wartość rynkowa Certyfikatów zasadniczo będzie dokładnie odzwierciedlać wyniki Instrumentu Bazowego, ponieważ na kształtowanie się ceny Certyfikatów będą miały wpływ czynniki takie, jak oczekiwania rynku oraz płynność poszczególnych walorów wchodzących w skład Indeksu. (…)
jednak nie sądzę, aby oczekiwania rynku aż tak się różniły od wyceny. Do czynników ryzyka wymienionych w prospekcie należałoby więc dopisać wpadkę animatora.
Zacznę więc szukać innego sposobu zainwestowania w indeks. Póki co, czekam na pierwszy w Polsce ETF, który zgodnie z zapowiedzią ma pojawić się już w lutym. Nie skreślam jednak certyfikatów UC – są one ciekawym instrumentem umożliwiającym inwestowanie także poza Polską, i mogą być dobrym sposobem dywersyfikacji portfela. Zainteresowanym inwestycją w certyfikaty polecam zapoznanie się najpierw z dokumentami zamieszczonymi tutaj.
Podobne wpisy:
- Szansa na RGR na WIG20?
- Sytuacja na WIG20 i Euro
- Jak grać na spadki małym kapitałem? Jednostki indeksowe miniWIG20
- Pomysły inwestycyjne na rok 2011
- Zapis na Bogdankę


