Finanse osobiste w arkuszu kalkulacyjnym
Dzisiejszy oraz następny post będą bardziej praktyczne. Zauważyłem, że sporo osób pyta na forach, jak prowadzić dziennik transakcyjny, czyli plik (oczywiście może być też zeszyt), w którym zapisujemy dane na temat naszych transakcji giełdowych. Postanowiłem opisać to na własnym przykładzie, zacznę jednak bardziej ogólnie – od opisu mojego systemu zarządzania finansami osobistymi.
Swój dziennik transakcyjny, podobnie jak budżet, portfel inwestycyjny i jego historię, prowadzę w arkuszu kalkulacyjnym (nie, nie jest to Excel – używam darmowego OpenOffice, który zupełnie wystarcza do większości prostych zastosowań domowych). Całe moje finanse osobiste znajdują się w jednym pliku, podzielonym na kilka arkuszy. Historia pliku jest dłuższa niż historia tego bloga i sięga jeszcze 2008 roku, a rozpoczęła się, gdy postanowiłem spisać wszystkie posiadane aktywa. Dziś opiszę poszczególne arkusze (zakładki).
- Kredyt – znajdują się tu dane dotyczące kredytu studenckiego – wypłacone do tej pory transze, kwota do spłaty, oraz aktywa, w których ulokowane są środki.
- Wynagrodzenie – zakładka pochodzi z czasów, gdy pracowałem „na prowizji” i obliczałem za jej pomocą, ile zarobię w danym miesiącu. Dziś przydaje się np. do policzenia wynagrodzenia w przypadku ewentualnych nadgodzin.
- Budżet – w jednej kolumnie umieszczam przewidywane dochody, w drugiej wydatki na najbliższy miesiąc.
- Fundusze – posiadane środki dzielę na fundusze (portfele): inwestycyjny, awaryjny i celowy. W tej zakładce widnieje wartość bieżąca każdego z nich, wartość docelowa na koniec roku, oraz procent realizacji celu.
- Inwestycje – spis wszystkich posiadanych aktywów, które wchodzą w skład mojego portfela inwestycyjnego (lokaty, konta oszczędnościowe, akcje, waluty itp…) – od tej zakładki wszystko się zaczęło
W arkuszu jest wykres kołowy z procentowymi udziałami poszczególnych aktywów w portfelu.
- Akcje – tutaj przechowuję historię wszystkich transakcji akcyjnych. W następnym wpisie skupię się bardziej na tej zakładce.
- Opcje – jak wyżej, tyle że dla opcji.
- Historia portfela – co tydzień w nowym wierszu wpisuję bieżącą wartość portfela oraz zainwestowany do tej pory kapitał, dane odzwierciedlane są na wykresie. Na chwilę obecną jestem około 500 zł „pod kreską”.
Cały plik zajmuje kilkaset KB. Przechowuję go na dysku swojego netbooka, a kopia zapasowa na wszelki wypadek spoczywa na Dropboksie.
Moim zdaniem, zarządzanie finansami osobistymi w Excelu jest banalnie proste i ma ogromną przewagę nad wszelkimi programami do zarządzania finansami – możemy dowolnie dostosowywać nasz system do bieżących potrzeb. Możliwości są praktycznie nieograniczone – na przykład:
- Zaciągamy kredyt hipoteczny – dokładamy zakładkę „Kredyt hipoteczny” wraz z planem jego spłaty, pozostałym zadłużeniem itp.
- Otwieramy kartę kredytową – dodajemy zakładkę „Karta kredytowa”, w której przechowujemy bieżącą wartość zadłużenia, kwotę i datę spłaty zadłużenia z poprzedniego miesiąca i/lub transakcje.
- Rozpoczynamy system gry na FW20 – otwarte pozycje wpisujemy w osobną zakładkę, aby nie mieszać ich z pozostałymi transakcjami. Dzięki temu doskonale widzimy skuteczność systemu, możemy policzyć ilość zyskownych transakcji, średni zysk/stratę oraz pozostałe statystyki naszego systemu.
W kolejnym wpisie opiszę najbardziej złożoną zakładkę Akcje, która służy mi jako dziennik transakcji giełdowych.
A jak Wy zarządzacie swoimi finansami? Czy też korzystacie z możliwości, jakie daje arkusz kalkulacyjny, czy używacie przeznaczonego do tego celu oprogramowania? A może wystarcza Wam tylko zeszyt? Czekam na komentarze.
Brak podobnych wpisów.



kiedyś miałem plan notowania wszystkich wydatków i wysnuwania na tej podstawie jakiś wiekopomnych wniosków, ale dość szybko mi przeszło bo jestem na to po prostu za leniwy.
teraz prowadzimy sobie tylko podsumowania wydatków spożywczo-użytecznych z całego miesiąca, ale to bardziej z powodu zorientowania się ile nas kosztuje eurokonsumpcja, a nie żeby szukać oszczędności.
generalnie cały „system” sprowadza się do tego, że rachunki z zakupów odkładamy przez cały miesiąc do przeznaczonego na ten cel koszyczka w kuchni i podliczamy wydatki ostatniego dnia miesiąca. kto coś kupuje z zakresu rzeczy uznawanych jako wspólnie konsumowane (jedzenie, środki chemiczne typu proszek do prania, płyn do naczyń) daje swoją parafkę na kwitku. zasada jest taka, że wydatkami dzielimy się po połowie więc od sumy moich rachunków odejmujemy sumę rachunków mojej dziewczyny, dzielimy na dwa i jedno drugiemu coś oddaje.
jak powiedziałem ostatniego dnia miesiąca robimy podliczanie. arkusz w openofisie ma kilka kolumn: po jednej dla mnie i dla mojej dziewczyny gdzie wpisujemy kwoty z poszczególnych rachunków oraz sumy dla każdego z nas, sumę całości, różnicę w naszych sumach, kwotę do zwrotu oraz słownie kto komu ma zwrócić coby było jasne czarno na białym
póki co wychodzi nam, że wydajemy strasznie mało w porównaniu do naszych znajomych, zazwyczaj jakoś w okolicach 300 euro/miesiąc (na dwoje, nie per osoba).
Jeśli chodzi o notowanie wydatków, to kiedyś robiliśmy podobnie jak Ty, tzn. zbieraliśmy paragony i „wklepywaliśmy” je do programu do zarządzania finansami raz w tygodniu. Nauczyło nas to, ile mniej więcej wydajemy i na tej podstawie planowaliśmy nasz budżet. Potem jednak zrezygnowaliśmy z tego rozwiązania, bo pochłaniało sporo czasu
Jeśli chodzi o rozliczanie się z partnerką, to mamy wspólne konto, na które wpłacamy co miesiąc stałą kwotę na bieżące wydatki. Każde z nas ma swoją kartę, i z niego pokrywamy wszystkie wspólne zakupy (głównie spożywka, wyposażenie mieszkania itp) oraz opłaty. To, co zostanie pod koniec miesiąca, odkładamy na wspólnym koncie oszczędnościowym. Oczywiście każde z nas ma oprócz tego własne konto osobiste.