Przypuszczam, że wszyscy inwestorzy giełdowi słyszeli o planowanym debiucie PZU. Tydzień temu poznaliśmy maksymalną cenę, po jakiej akcje największego polskiego ubezpieczyciela trafią na rynek – jest to 312,50 zł. Podobnie jak w przypadku debiutu PGE, postanowiłem przeanalizować czy to mi się opłaca.
Debiut PZU różni się od niedawnego PGE. Przede wszystkim, nie będzie klasycznej redukcji, bazującej na zaangażowanym kapitale. To znaczy, że każdy dostanie tyle samo akcji, jednak tu jest ograniczenie – możemy zapisać się maksymalnie na 30 papierów. (Tutaj uprzedzam osoby posiadające rachunki w kilku biurach maklerskich – numer z zapisaniem się po 30 sztuk na każdym rachunku raczej nie przejdzie). Co za tym idzie, nie będzie też „lewarów” – inwestorzy indywidualni nie będą mogli wziąć kredytu na zakup papierów w emisji publicznej, ponieważ akcje będą przyznawane „na głowę”, niezależnie od wielkości zaangażowanego kapitału. Moim zdaniem to dobrze, bo tego rodzaju kredyty są przyczyną dużej redukcji (nie dostajemy tylu akcji, ile byśmy chcieli), więc inwestorzy chcący zapisać się na więcej akcji biorą kredyt, przez co redukcja jest jeszcze wyższa – takie błędne koło.
Przejdźmy teraz do tytułowego pytania, czyli czy warto. Jako że jest to IPO, analiza techniczna nie ma racji bytu. Analizy fundamentalnej również nie jestem w stanie przeprowadzić, ponieważ zasady rachunkowości dla firm ubezpieczeniowych i banków różnią się od tych dla pozostałych podmiotów. Można jedynie oprzeć się na wycenach sporządzonych przez biura maklerskie, biorąc poprawkę na to, że są to często biura przygotowujące IPO, więc zależy im na powodzeniu emisji. Wyceny te są różne – ich wartość oscyluje od 260 do 370 zł. Moim zdaniem na uwagę zasługuje jedna z wycen, której Autor szacuje, że w ciągu 2-3 lat akcje PZU mogą podrożeć do 553 zł.
Osobiście uważam, że PZU może okazać się ciekawą inwestycją średnio- lub długoterminową, nie zamierzam więc sprzedać akcji na debiucie – przytrzymam co najmniej kilka dni, ze stop lossem w okolicach dolnych widełek ustalonych przez Ministerstwo Skarbu Państwa – 283,50 zł. Ryzyko wynosi około 9% transakcji, zatem ryzykując maksymalnie 2% całego kapitału, mogę zapisać się na 5 akcji.
Korzystając z zakończonej dziś lokaty w Meritum Banku (71,59 zł odsetek), przelałem nieco ponad połowę tej kwoty (1562,5 zł) do Multibanku (zapiszę się za pomocą ich usługi maklerskiej, ponieważ – w przeciwieństwie do Aliora – nie pobierają prowizji przy zakupie w ofercie publicznej). Reszta spoczywa na koncie oszczędnościowym w eurobanku.
Największy problem, jaki dostrzegam, to fakt, że wszyscy chcą zapisać się na PZU i wiele osób chce sprzedać na lub zaraz po debiucie, licząc na wzrost – kto więc będzie kupować? Czy popyt ze strony OFE i TFI będzie wystarczająco silny aby podbić kurs, czy może poczekają one chwilę i odkupią po spadkach, a PZU podzieli los PGE?
Przypominam wszystkim chcącym wejść w PZU – zapisy kończą się w środę 28 kwietnia. W jaki sposób się zapisać – opisał szczegółowo Ksob na swoim blogu.
Podobne wpisy:


