W ciągu tygodnia WIG stracił niemal 20%, znosząc całkowicie wzrosty z ostatniego roku. Tak kiepskiej serii spadkowej dawno nie było. Nie wiem jak w Waszych portfelach, ale w moim załączyły się wszystkie sto lossy. Chyba nie było, a przynajmniej ja nie potrafię na szybko wskazać spółki, która oparłaby się spadkom.
Wczoraj WIG otworzył się poniżej kreski i tam już został do końca sesji. Dziś od rana też spadki. Czyżby nadeszła oczekiwana przez wielu korekta minihossy (lub po prostu powrót do długoterminowego trendu spadkowego)? Jakoś nie jestem zaskoczony, w końcu ile można rosnąć… Przecież nawet podczas hossy zdarzają się spadki.


